wtorek, 22 grudnia 2015

Święta!!! Czas START!!!

Witam, wszystkie zabiegane mamuśki w tym świątecznym szale...:)

Jak to bywa przed świętami, każda z nas biega aby zakupić prezenty, zrobić zakupy i się jakoś ubrać z naszym już nie małym brzuszkiem na Wigilię i Boże Narodzenie...:D

Dzisiaj krótko bo muszę lecieć do kuchni... U nas już 30tc :D jeszcze 10 tygodni i Martyka będzie z nami :*




Odnoście Świąt na które tak wszyscy czekamy.... Każdy się zastanawia, co komu kupić na prezent. Ja zawsze mam ten problem... Bo co, ciągle to samo kupować? W tym roku nie miałam już siły latać po galeriach i oglądać w tym tłoku wszystkiego, więc siostrze kupiłam wielką chustę którą może się owinąć 10 razy do okoła, mamie piękny sweterek ( sama chciałam go dla siebie ale jaki brać rozmiar???), teściową i teściem zajął się Jacek- mamie kupił sweter ;P a tacie zestaw kosmetyków i maszynki do golenia;D - poleciał chłop z wyobraźnią:)

No ale oczywiście także było pytanie co Wam mamy kupić, co byście chcieli???

JA JUŻ WSZYSTKO MAM!!!
To co chciałam najbardziej dostać od 30 tygodni noszę pod sercem i lepszego prezentu od życia i kogokolwiek dostać nie mogłam!!!



Więc z moją drugą połówką stwierdziliśmy, że my sobie nawzajem prezentów robić nie będziemy i za to co mieliśmy wydać właśnie na małe podarunki dla siebie kupimy dla Martynki- huśtawkę hybrydową Bright Starts Ingenuit :) i tak właśnie zrobiliśmy!!! Lepiej pieniędzy rozdysponować nie mogłam, a z naszego wspólnego prezentu zadowoleni oboje jesteśmy:D Moja mama także nie wiedziała co- więc stwierdziłam że jak nie wie co kupić osobno mi i Jackowi to nich kupić nam i Martynce karuzele do łóżeczka:) no i co najlepszy wybór bo wszystko się przyda jak nasz Skarbek na świat przyjdzie. Odnośnie siostry i teściów nie mam pojęcia co dostaniemy, pewnie jakieś kosmetyki lub pierdołki jakieś :P.



No ale co by chciała dostać brzuchatka pod choinkę...? No właśnie to jest pytanie. Ja o prezentach bardziej myślałam kategorią " Co może mi się przydać, a czego jeszcze nie mam jak na świat przyjdzie Martynka". Więc tak jak już pisałam, my kupiliśmy sobie na prezent huśtawkę hybrydową, moja mama karuzele do łóżeczka, przydałby się jeszcze koc, koszula do karmienia, stanik do karmienia, termometr itd. Oczywiście nic nikomu nie narzucałam ale....:P

No właśnie mamuśki a wy co byście chciały pod choinką zobaczyć???

W ten świąteczny czas, chciałabym życzyć każdej z nas razem i osobno, miłych spokojnych Świąt Bożego Narodzenia. Dużo uśmiechu i cierpliwości, łatwego i szybkiego porodu bez komplikacji, zdrowych maluszków na które wszystkie tak czekamy! Spokoju w sobie i zdrówka, zdrówka i jeszcze raz zdrówka!!! Oczywiście pięknych i wymarzonych prezentów do choinką i rodzinnych świąt!!!



Pozdrawiam Was wszystkie Merry  Christmas!!!! Mamuśka Martynki

środa, 16 grudnia 2015

Szkoła rodzenia- chodzić czy nie chodzić?

Witam Was w ten u mnie szary dzień :)

Od kilku dni zastanawiałam się o czym mam napisać ponieważ mam kilka tematów, które chciałabym poruszyć!

No i padła decyzja!:D

Martynka kopie mamie w brzuszku a ja zaczynam:)

Wczoraj skończyłam chodzić do szkoły rodzenia! I moim skromnym zdaniem warto CHODZIĆ!!!
U mnie w mieście jest bezpłatna szkoła prowadzą ją położne, które później po porodzie przychodzą do domu zobaczyć maleństwo i nas...

Bezpłatna Szkoła Rodzenia

Było 6 spotkań na każdym był inny temat i moim zdaniem niektóre były mało ciekawe ale większość była ciekawa i jak dla pierworódek naprawdę pouczająca. Tematy związane były z ciążą, porodem i dbaniem o maluszka i siebie w czasie połogu. Dostawałyśmy fajne gadżety ( np. butelka do karmienia Avent i smoczek od 0-3 m-cy także Avent).

Najbardziej ciekawymi dla mnie tematami były:
1. Cesarskie cięcie- tutaj położna mówiła krok po kroku jak to wygląda w czasie "wyciągania" dzidzi, jak już po wszystkim dziecko jest ocenianie i co się z nim dzieje gdy nas szyją. Szczerze przed tymi zajęciami chciałam uprosić moją lekarkę o skierowanie na CC, ale zrezygnowałam ze względu na to, że po CC dłużej dochodzi się do siebie i laktacja się opóźnia. No i BÓL jaki temu towarzyszy to nie to samo co poród SN. Ale oczywiście nikogo tu do niczego nie namawiam.


 2. Jak oddychać i czego wymagać w czasie porodu SIŁAMI NATURY! - na tych zajęciach byłyśmy z mężami, partnerami, chłopakami itd. Odbywały się one na sali fizjoterapeutycznej, gdzie były liny, piłki, materace i stołki. Uczyłyśmy się oddychać w czasie kolejnych faz porodu i jak sobie ulżyć. Warto zakupić sobie piłeczki do masażu i termofor... Może pomóc w czasie porodu! Piłeczkami masujemy odcinek lędźwiowy, a termofor dzięki ciepełku jakie wytwarza rozluźnia nam mięśnie:) Tutaj także nasi mężczyźni byli nauczeni jak reagować w czasie porodu, czego się domagać i kiedy, uważać co się podpisuje itd. No i najważniejsze DOMAGAĆ SIĘ ZNIECZULENIA ZEWNĄTRZ OPONOWEGO!!! Ono nam się należy i muszą nam dać kiedy chcemy, chyba że obudzimy się za późno, bo w czasie akcji porodowej już nam go nie dadzą. W czasie porodu SN, to my decydujemy o pozycji w jakiej rodzimy, nie może nam jej narzucić położna czy lekarz! Więc warto iść chociaż na te zajęcia i na nich posłuchać, bo mamy większe prawa niż myślimy.


3. Kąpiel dziecka i dbanie o maluszka po porodzie:) - tutaj także byli tatusiowie obecni. Zajęcia przebiegały w ciągłym śmiechu ;) uczyliśmy się na lalce jak trzymać dziecko w wanience, jaka temperatura wody ma być w czasie kąpieli (37-39 stopni), jaka temperatura w miejscu gdzie kąpiemy maleństwo (23-24 stopnie), co sobie przygotować aby nie biegać po kąpieli i szukać oraz jakich kosmetyków używać. Bardzo fajne zajęcia, wychodzi na to że jeżeli kupimy płyn do kąpieli i mleczko to wystarczy do dbania o maluszka. Ja zakupiłam płyn Oilatum baby to jest płyn i mleczko do smarowania w jednym. Może być potrzebna również oliwka do ciemieniuchy. Mówione było również o dbaniu o pępowiankę, oraz o dbaniu o oczka, uszka i nosek naszego maluszka. Tutaj potrzebna będzie sól fizjologiczna i gaziki jałowe. Również fajne zajęcia szczególnie gdy tatusiowie uczyli się zakładać pampersa! HAHAHA!!!:D



4. Laktacja czyli karmienie piersią! - to były ostatnie zajęcia, na nich były pokazywane również na lalce pozycje do karmienia, mowa była o kapturkach, laktatorach, dbaniu o piersi w czasie laktacji i karmienia, diecie jaką stosować, co robić i czego nie robić. Oczywiście nie jest to taki proste jak nam się wydaje, przystawię dziecko i będzie ssało, okazuje się że nie jest to taki proste, bo gdy ty źle maleństwo przystawisz, a ono źle złapie pierś złe skutki są po obu stronach- dziecko nie najedzone, a my mamy poranione brodawki. Także zajęcia pouczające i ciekawe.


Te cztery zajęcia zapamiętałam najbardziej! Może dlatego że najbardziej na nie czekałam:) były także zajęcia o diecie ciężarnej, wyprawce do szpitala i zadawanie miliona pytań przez nas. Nikt się nie wstydził zapytać o cokolwiek. Dodaje również grafikę w jakich pozycjach możemy rodzić- ważne aby nam było wygodnie!



Jako pierworódka jestem bardzo zadowolona ze Szkoły Rodzenia w moim mieście, gdybym była w drugiej ciąży i miałabym możliwość chodzenia to także bym korzystała:)

Więc polecam- jeżeli macie tylko takaż możliwość, idźcie i się zapiszcie! Nie będziecie żałować!

A w następnym tygodniu wpis o ŚWIĘTACH!

Zapraszam i pozdrawiam Mamuśka Martynki:)


piątek, 11 grudnia 2015

Farbować czy nie farbować- co robić w ciąży aby nie zwariować?

Farbować czy nie farbować? Oto jest pytanie.....

Jedni mówią, że to nieszkodliwe dla dziecka, inni że absolutnie nie można. Zainspirowała mnie do tego postu moja dzisiejsza wizyta u fryzjera ( tylko strzyżenie). Niestety po moich przejściach o których możecie przeczytać w poście " Moja historia", moja Pani Doktorka zabroniła mi rozjaśniać włosy w ciąży.


FARBOWANIE A ROZJAŚNIANIE!?!

Farbować? Mówią, że można ale dopiero w drugim trymestrze ciąży, a najlepiej od 24 tygodnia. Niestety żadne badania nie dowodzą szkodliwości farbowania włosów w czasie stanu błogosławionego!!! Najlepiej wcześniej zorientować się u fryzjera czy posiada farby bez Amoniaku!!! bo tak naprawdę to on szkodzi... W czasie farbowania przenika przez kosmki włosowe do krwi. Warto w salonie zaobserwować czy jest odpowiednia wentylacja, ponieważ nie tylko my tam jesteśmy ( ja np dzisiaj siedziałam z dwoma babeczkami obie z farbami na głowach- śmierdziało niemiłosiernie!!!). Oczywiście lepiej farbować u "zaufanego" specjalisty niż u siebie w domu!!! Musimy także pamiętać o tym, że w czasie ciąży nasza gospodarka hormonalna szaleje i nie zawsze wyjdzie nam taki kolor jaki sobie wymarzyłyśmy...

A co z Rozjaśnianiem?!? Otóż rozjaśnianie nie jest polecane w czasie całej ciąży! Jest ono bardziej inwazyjne ponieważ środki chemiczne jakie znajdują się w rozjaśniaczach przenikają w nasz krwiobieg i tym samym do naszego maluszka. oczywiście rozjaśnianie ale rozjaśniaczem nie farbą! Możemy się pokusić o zrobienie pasemek za pomocą farby! Będzie to najlepsze wyjście dla tej która chce koniecznie a wręcz MUSI!!! zafarbować włosy!!!

MAMUŚKI!!!! Oczywiście jest alternatywa... Istnieją na rynku polskim farby ekologiczne na bazie składników roślinnych które są w 100% naturalne i nie szkodliwe dla dzidziusia i tym samym dla nas!!!
Jest kilka firm, które takie farby produkują!!! Farby te można zakupić NAJLEPIEJ w aptece albo w dobrej drogerii... Więc MAMUŚKI nie musimy chodzić z 10 cm odrostem...!!! Możemy dbać o siebie w czasie ciąży i jest to nawet wskazane aby bardziej właśnie w tym okresie o siebie zadbać, aby czuć się piękną w tym naszym błogosławionym stanie :)

A wy farbowałyście? Rozjaśniałyście włosy w czasie ciąży? Zapraszam do dyskusji.
Pozdrawiam Mamuśka Martynki:)





czwartek, 10 grudnia 2015

Moja historia...

To mój pierwszy wpis i mam nadzieję ze nie nudny:) Jako nastolatka myślałam o mojej rodzinie którą kiedyś stworzę ze swoją druga połówką. W wieku 18 lat poznałam Jacka tego mojego, jedynego, wymarzonego idealnego faceta z którym  jestem do tej pory i kocham go <3 jak nikogo innego. Aktualnie 28tc, czekamy na naszą wymarzoną, ukochana najbardziej wyczekaną Martynkę<3


Myślałam wtedy, że wszystko będzie takie idealne, że kupimy mieszkanie, będziemy mieć super prace i dziecko jedno bądź dwoje to się zobaczy. Były plany i marzenia które powoli zaczęliśmy spełniać. Co prawda nie mieliśmy mieszkania, mieszkaliśmy z rodzicami ale stwierdziliśmy ze dziecko mieć chcemy!

Pierwsza ciąża luty 2012 rok! Zrobiłam test! POZYTYWNY! No to do lekarza aby potwierdził, że jest dzidzia i jest ok. Niestety nie tym razem, od początku już coś było nie tak 3 tygodnie chodzenia do lekarza poniedziałek i piątek z nadzieją że się coś rozwinie. Niestety nic z tego- szpital- zabieg, stres, smutek załamanie. Pytania dlaczego właśnie my!?! Dlaczego na się to przytrafia?!? Trudno było, zdarzyło się, trzeba żyć dalej....

Druga ciąża lipiec 2013 rok! Kolejny test- POZYTYWNY! W te pędy do lekarza... Szczęśliwa, że pewnie tym razem się uda.... Niestety moje nadzieje zostały rozwiane z USG. Zarodek jest, ale brak tętna i zły kształt. Szpital- zabieg- załamanie, smutek, żal i myśli kolejne dlaczego znowu właśnie my...!?! Przecież tak chcemy tego dziecka, tak go pragniemy i co i NIC!

Trzecia ciąża wrzesień 2014 rok! Tutaj było inaczej... Pamiętam była środa, zaczęłam mieć jakieś dziwne plamienie, testu nie robiłam, objawów nie mam ciążowych więc to nie ciąża, Czwartek- to już nie plamienie a krwawienie! Do szpitala! Ginekolog mnie bada i mówi że wszystko ok, może to plamienie miedzy owulacyjne? Ale ja już coś przeczuwałam, że to nie plamienie ja właśnie tracę kolejną ciążę! Lekarz odesłał do domu. "Jak będzie gorzej, proszę przyjechać." Piątek- krwawienie nie ustaje a się nasila! Do szpitala ale tym razem do Szczecina... Na SORze pani doktor mówi, że za bardzo panikuje że to pewnie jakieś plamienie! Uparłam się że nie wyjdę do póki nie zrobią mi usg i badania krwi bHcg! Zrobili! Okazało się że właśnie poroniłam kolejną ciąże. Historia lubi się powtarzać, ale czemu znowu my!!!

Po tym wszystkim odpuściliśmy. Pamiętam miałam najgorsze urodziny o jakich wole nie pamiętać... Ale zobaczyłam światełko w tunelu.. Skierowano mnie do mojej aktualnej lekarki dr Kwiatek! Zbadała mnie, pokierowała na różne badania, usg itp. No i jest winowajca! TARCZYCA! Do endokrynologa- wdrożył leczenie i wszystkie wyniki zaczęły się normować! :) Kolejny winowajca??? JEST! Trombofilia! Czyli nad krzepliwość krwi! Leki i jest co raz lepiej... Wizyty u Pani doktor i informacja : MOŻECIE ZACZĄĆ SIĘ STARAĆ O DZIECKO!!! - Cali w skowronkach! Stwierdziliśmy że należy nam się urlop!  



W czerwcu pojechaliśmy na tydzień do Karpacza! Piękna pogoda, piękne góry a ja co ja mam OKRES!!! No nic przeżyje;( ale na koniec czerwca okresu brak... Kurde znowu coś nie tak;(  Jeden test, drugi, trzeci, czwarty dzień po dniu i nic NEGATYWNY;( 6 lipca, stwierdziłam ze zrobię jeszcze jeden test. Po pracy do domu, popołudnie, robię może akurat! No i co no i SĄ DWIE KRESKI!!! Do lekarza, usg, nadzieje i kłębiące się w głowie pytania! Lekarz nic nie mówi ale ja widzę na monitorze małe jajeczko. Nagle się odzywa... No to mamy ciążę! Łzy same płynęły z oczu! Szczęście i niedowierzanie, że w końcu się udało, że nie można tracić NADZIEI bo ona umiera ostatnia... 



Termin porodu na 7.03.2016 rok! Już się doczekać nie możemy!!! Nasza kochana, MARTYNKA!!!<3<3