Myślałam wtedy, że wszystko będzie takie idealne, że kupimy mieszkanie, będziemy mieć super prace i dziecko jedno bądź dwoje to się zobaczy. Były plany i marzenia które powoli zaczęliśmy spełniać. Co prawda nie mieliśmy mieszkania, mieszkaliśmy z rodzicami ale stwierdziliśmy ze dziecko mieć chcemy!
Pierwsza ciąża luty 2012 rok! Zrobiłam test! POZYTYWNY! No to do lekarza aby potwierdził, że jest dzidzia i jest ok. Niestety nie tym razem, od początku już coś było nie tak 3 tygodnie chodzenia do lekarza poniedziałek i piątek z nadzieją że się coś rozwinie. Niestety nic z tego- szpital- zabieg, stres, smutek załamanie. Pytania dlaczego właśnie my!?! Dlaczego na się to przytrafia?!? Trudno było, zdarzyło się, trzeba żyć dalej....
Druga ciąża lipiec 2013 rok! Kolejny test- POZYTYWNY! W te pędy do lekarza... Szczęśliwa, że pewnie tym razem się uda.... Niestety moje nadzieje zostały rozwiane z USG. Zarodek jest, ale brak tętna i zły kształt. Szpital- zabieg- załamanie, smutek, żal i myśli kolejne dlaczego znowu właśnie my...!?! Przecież tak chcemy tego dziecka, tak go pragniemy i co i NIC!
Trzecia ciąża wrzesień 2014 rok! Tutaj było inaczej... Pamiętam była środa, zaczęłam mieć jakieś dziwne plamienie, testu nie robiłam, objawów nie mam ciążowych więc to nie ciąża, Czwartek- to już nie plamienie a krwawienie! Do szpitala! Ginekolog mnie bada i mówi że wszystko ok, może to plamienie miedzy owulacyjne? Ale ja już coś przeczuwałam, że to nie plamienie ja właśnie tracę kolejną ciążę! Lekarz odesłał do domu. "Jak będzie gorzej, proszę przyjechać." Piątek- krwawienie nie ustaje a się nasila! Do szpitala ale tym razem do Szczecina... Na SORze pani doktor mówi, że za bardzo panikuje że to pewnie jakieś plamienie! Uparłam się że nie wyjdę do póki nie zrobią mi usg i badania krwi bHcg! Zrobili! Okazało się że właśnie poroniłam kolejną ciąże. Historia lubi się powtarzać, ale czemu znowu my!!!
Po tym wszystkim odpuściliśmy. Pamiętam miałam najgorsze urodziny o jakich wole nie pamiętać... Ale zobaczyłam światełko w tunelu.. Skierowano mnie do mojej aktualnej lekarki dr Kwiatek! Zbadała mnie, pokierowała na różne badania, usg itp. No i jest winowajca! TARCZYCA! Do endokrynologa- wdrożył leczenie i wszystkie wyniki zaczęły się normować! :) Kolejny winowajca??? JEST! Trombofilia! Czyli nad krzepliwość krwi! Leki i jest co raz lepiej... Wizyty u Pani doktor i informacja : MOŻECIE ZACZĄĆ SIĘ STARAĆ O DZIECKO!!! - Cali w skowronkach! Stwierdziliśmy że należy nam się urlop!
W czerwcu pojechaliśmy na tydzień do Karpacza! Piękna pogoda, piękne góry a ja co ja mam OKRES!!! No nic przeżyje;( ale na koniec czerwca okresu brak... Kurde znowu coś nie tak;( Jeden test, drugi, trzeci, czwarty dzień po dniu i nic NEGATYWNY;( 6 lipca, stwierdziłam ze zrobię jeszcze jeden test. Po pracy do domu, popołudnie, robię może akurat! No i co no i SĄ DWIE KRESKI!!! Do lekarza, usg, nadzieje i kłębiące się w głowie pytania! Lekarz nic nie mówi ale ja widzę na monitorze małe jajeczko. Nagle się odzywa... No to mamy ciążę! Łzy same płynęły z oczu! Szczęście i niedowierzanie, że w końcu się udało, że nie można tracić NADZIEI bo ona umiera ostatnia...
Termin porodu na 7.03.2016 rok! Już się doczekać nie możemy!!! Nasza kochana, MARTYNKA!!!<3<3



Ja co prawdą tylko raz poroniłam, ale wiem co czułaś w takim momencie:) Gratuluję :) My mamy termin na 5 marca :)
OdpowiedzUsuńBędziemy marcowymi mamuśkami. Gratuluję i dziękuję☺ zapraszam do śledzenia mnie na Instagramie i czytania kolejnych postów😀
UsuńBardzo dobrze Cie rozumiem ja dwa razy poronilam, i tez czekamy za córeczką Julia;-) i na 1.03.2016;-) życzę powodzenia.
OdpowiedzUsuń